Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby nieruchomości na mapie
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
Początek

Początek

Młoda dziewczyna leżała nieruchomo na wielkim łóżku już ponad pół godziny, wpatrując się w systematyczne ruchy wskazówek w nocnym budziku. Nie przeszkadzały jej nawet głośne okrzyki z dołu, które w normalnej sytuacji doprowadziłyby ją do furii. Obchodziło ją tylko to, że za tydzień znów będzie w szkole, z dala od rodziny i mugolskich przyjaciół. Znów, po raz już ostatni wyjedzie na dziesięciomiesięczny pobyt do Hogwartu. I znów nie znajdzie sobie miłości godnej jej wymagań. Tylko czemu? Te pytania nurtowały Lily Evans od ponad roku. Czemu nie ma chłopaka, mimo iż ma już prawie osiemnaście lat? Czemu nikt nie zwraca na nią uwagi, chociaż według ludzi jest idealna? I czemu lata za nią ten głupek Potter?!
Z rozmyślań wyrwał ją zegarek, który zaczął okropnie wyć. Lily szybko go chwyciła i roztrzaskała na milion kawałków, rzucając o ścianę. Po jeszcze dziesięciu minutach beztroskiego leżenia, została brutalnie sprowadzona na ziemię przez mamę. Z wielką niechęcią i trudem wstała z wygodnego materaca, i powoli przebierając nogami, ruszyła w stronę łazienki. Ruda zawsze się wściekała, gdy podczas zaledwie dwumiesięcznych wakacji, codziennie musiała czekać godzinami, aż jej siostra Petunia, łaskawie wyjdzie z łazienki. Rodzice bezproblemowo wyszli z tej sytuacji, wbudowując pomieszczenie w pokój Lily. Owszem, jej gniazdko ucierpiało o kilka metrów, ale się opłacało. Już nie jest nękana przez starszą siostrę.
Mimo iż łazienkę widziała już setki razy, to zawsze, gdy do niej wchodziła, zapierało jej dech w piersi. Przy oknie stał prysznic, a obok, szafki z wszystkimi przyborami. Naprzeciwko stała umywalka. Najbardziej podobały jej się ściany. Były bowiem całe w lustrach. Przez to łazienka wydawała się dwa razy większa. Teraz odbijała się w nich rudowłosa nastolatka o bardzo zielonych oczach. Gryfonka miała niecały metr siedemdziesiąt wzrostu. Jej proporcje według innych były perfekcyjne, ale jak to dziewczyna zawsze musiała wyolbrzymiać swoje wady. Miała na sobie krótkie spodenki i koszulkę na ramiączkach, bo lato było bardzo upalne. Gdyby tylko mogła, spałaby nago pod gołym niebem. Nie zamykając drzwi wzięła szybki prysznic, który ją orzeźwił, po czym zeszła na dół na śniadanie.
Jej mama krzątała się po kuchni, co chwilę stawiając coś na stół. Ruda wyraźnie wdała się w rodzicielkę: miały tak samo rude włosy, ten sam wzrost i ten sam dość wredny charakter. Tylko ich oczy były inne.
Niezauważona usiadła na jedno z krzeseł i złapała pierwszą, lepszą bułkę.
– O… cześć kochanie. Nawet ciebie nie zauważyłam – zaczęła.
– Cześć mamo – mruknęła dziewczyna
– Oj, chyba dzisiaj wstałaś lewą nogą...
– Nie… tylko jest tak gorąco , że nie mogę spać. Nie wysypiam się już od tygodnia.
– Biedactwo, mam nadzieję, że to poprawi ci humor – Wręczyła jej pod nos kupkę listów. Dziewczyna od razu zabrała się za czytanie.

Droga Lily
Na samym wstępie chciałam Ci powiedzieć, że u mnie i u reszty jest wszystko w porządku – aktualnie są u mnie. Potter cały czas się o Ciebie wypytuję (czasami robi się to irytujące) Na pewno dostawałaś listy od reszty, więc nie będę się wypowiadać za nich. Moje wakacje były niesamowite. Z resztą opowiem Ci, jak się spotkamy. Został już tylko tydzień naszych kochanych wakacji, a my nie miałyśmy okazji się jeszcze widzieć Korzystam więc z okazji i zapraszam Cię do siebie na ten tydzień. Spytaj się swojej mamy czy możesz i szybko odpowiedz.
Całuje Ann =D.

Drugi list pochodził z Hogwartu i zawierał listę potrzebnych ksiąg. Następne od przyjaciół, próbujących namówić ją na wyjazd. Ostatniego listu w ogóle nie otwierała.
– Czemu nie otworzyłaś tego listu? – spytała mama, widząc jak dziewczyna zbiera je wszystkie do kupki.
– Bo jest od Pottera. Doskonale wiem, co tam napisał. Znam to na pamięć – odpowiedziała. – Mamo? Mogłabym pojechać na ten ostatni tydzień do Ann?
– Oczywiście.
– Dzięki – Podeszła do mamy i ucałowała ją w policzek. Później poszła do swojego pokoju, aby napisać do Ann. Wzięła kawałek pergaminu i pióro.

Droga Ann!
Gdyby nie to, że dawno się nie widziałyśmy to nie pojechałabym do Ciebie (zgadnij czemu?) Ale jak wytrzymałam tyle lat z Potterem, to tydzień chyba mnie nie zbawi. Moja mama oczywiście się zgodziła. Kiedy i gdzie się spotykamy? Czekam na odpowiedź,
Lily

Mała, biała sówka podleciała i wystawiła nóżkę w oczekiwaniu na list. Wyleciała natychmiast, kiedy poczuła, jak Lily próbuje ją wygonić z pokoju.


***

Siedemnastoletni chłopak siedział w fotelu i wesoło gawędził z przyjaciółmi. Jednak tak naprawdę nie myślał, o czym rozmawiają. W głowie miał tylko jedną postać. Lily Evans. Od kiedy ją zobaczył, cały czas za nią chodził. Pamiętał to zdarzenie, jakby to było wczoraj…. Pierwszy września. Pierwszy dzień w jego nowej szkole. Bez problemu przedostał się na peron 9 i 3/4, przechodząc między peronami 9 i 10. Szedł w stronę pociągu wolnym krokiem, znalazł sobie przedział i samotnie do niego wsiadł. Wkrótce do towarzystwa dołączył jego najlepszy kumpel, Syriusz. Wiadomo było już wtedy, że będą trzymać się do końca. Kiedy już dojechali i zostali przydzieleni do swoich domów, zobaczył ją. Rudowłosą piękność, która chodziła w tą i we w tą, rozwiewając przy tym swoje loki. Gdy tylko ją ujrzał, wiedział, że ona będzie dla niego kimś na prawdę ważnym. Bez zastanowienia podszedł do niej i zaczął rozmowę.
- Cześć skarbie. Jestem Potter… James Potter- przedstawił się.
- A ja Lily Evans, i nie mów do mnie skarbie - prychnęła. Jej oczy były zniewalająco zielone i takie… nie do opisania.
- No dobrze, kochanie… to może jak już przełamaliśmy pierwsze lody to się ze mną umówisz?- ta tylko na niego spojrzała spode łba i nie dając odpowiedzi odeszła do nowo poznanych koleżanek, wesoło się śmiejąc.
Wtedy była jeszcze dzieckiem. Z czasem zaczęła przeobrażać się w pięknego motylka. Wraz z piękniejącą urodą dziewczyny, chłopak czuł, że coraz bardziej mu na niej zależy. Rozmyślania przerwała mu śnieżnobiała sowa, która wlatując przez okno szturchnęła Jamesa w głowę.
- Auć... mogłabyś patrzeć, jak lata ten głupi ptak- warknął oburzony.
- Ten głupi ptak, jak ty to określiłeś, właśnie przyniósł list od twojej muzy :P, więc nie obrażaj Mili, bo w ogóle nie przeczytam tego, co napisała- odpowiedziała ma na wydechu właścicielka sowy.
Reszta osób wybuchnęła gromkim śmiechem, a mina Rogacza z każdym słowem Ann stawała się coraz bardziej radosna. Każdy wiedział, że dziewczyna mimo swojego trudnego charakteru, nie pozwoliłaby, aby James cierpiał właśnie przez nią. Z radością na twarzy rozerwała kopertę i zaczęła czytać. Nagle strasznie spoważniała i popatrzyła tymi swoimi smutnymi oczkami na Jamesa.
- Tak myślałem. Nigdy by nie..- zaczął
- Zgodziła się! - krzyknęła.
- Co?- spytał chłopak
- Zgodziła się- powtórzyła tonę ciszej
- Powtórz- rozkazał Jimmy, jakby sens tych słów do niego nie docierał
-Zgodziła się, zgodziła się…- Ann zaczęła skakać, zachęcając przy tym innych, którzy po krótkim czasie dołączyli do świętowania. Do spokoju przywróciła ich mama Ann. Odpisali, że wszyscy się spotkają na dworcu o 13.45 za dwa dni. Oczywiście Rogacz protestował, że jego ukochana nie może podróżować w takich warunkach, jak mugolskie pociągi. Chciał nawet tam polecieć na swojej miotle, lecz powstrzymała go od tego Dorcas. Musiał jakoś to przecierpieć.


***

Lily siedziała w pociągu już dobrą godzinę, wpatrując się w zieleń, która szybko ją mijała. Jechała właśnie do swoich najlepszych przyjaciół. Lasy i łąki, które dotąd widziała bardzo przypominały jej hogwarckie błonia. Flora znikała powoli i pojawiały się budynki.

Stacja King’s Cross była największą stacją w całym Londynie. Dla jednej trzeciej populacji była też najważniejszą w życiu. Oprócz pociągów pierwszej klasy, zadbanych sklepików i mądrych ludzi, można było tu znaleźć coś niezwykłego, coś o czymś większość ludzi nie ma pojęcia, coś... magicznego. Lily przechodząc obok peronu dziewiątego i dziesiątego, zatrzymała się. Stanęła obok czerwonego muru i lekko go pogłaskała. Dla jednych wydawało się to głupie, drudzy uważali, że dziewczyna urwała się ze szpitala psychiatrycznego, a trzeci uśmiechali się pod nosem dobrze wiedząc, co oznacza ten gest. To właśnie między tymi peronami znajdowało się całe życie rudej. Tutaj można było przenieść się do kraju miodem i mlekiem płynącym, tutaj można było częściowo zapomnieć o przyziemnych problemach. To tutaj można było, wchodząc w jedną, jedyną ścianę, znaleźć się w świecie magii i czarodziejstwa. Lily ocknęła się i nogą pchnęła swój kufer, który jak na złość nie chciał się ruszyć. Mogło to wzburzyć zaciekawienie przechodzących gapiów. Sam fakt, że dziewczyna miała na sobie krawat w złoto- czerwone prążki, w jednej klatce schowana była sowa, w drugiej kot, a owa rudowłosa stała nad swoimi bagażami z wyciągniętym patykiem, był dość dziwny. Kiedy Evans zrozumiała, że większość osób patrzy na nią, głupio się uśmiechnęła, oblała się czerwonym rumieńcem i schowała dziwny przedmiot za pazuchę. Zrezygnowana usiadła na kufrze i ukryła twarz w rękach. Był jeszcze jeden problem, którego niestety nie mogła rozwiązać. A mianowicie to, że nie umówiła się z wszystkimi w konkretnych miejscu, a sama nie za bardzo wiedziała gdzie mieszka jej współlokatorka z Hogwartu. Owszem, była u niej kilka razy, ale sama z pewnością by tam nie dotarła. Zostało jej tylko czekać na cud.

***

– Ja nie mogę! Czy wy szybciej nie umiecie?! Do Londynu jedzie się co najmniej pół godziny, a jest prawie czternasta. Lily nas zabije!!! – krzyczała z dołu Ann.
– Spokojnie malutka, ja tam mogę w każdej chwili dojechać w dziesięć minut. – Cały czas uspokajał ją James.
– Nie jestem malutka! I nie ty prowadzisz. Nie zapominaj, że w świecie mugoli jesteś niepełnoletni – oznajmiła mu przyjaciółka. Odszedł wolnym krokiem, mrucząc pod nosem coś w stylu „głupi mugole”.

***

Głośna muzyka, rozgardiasz w pokoju i pół naga Dorcas. Stała przed wielkim lustrem, spinając bujne włosy w kitkę. Cały czas podskakiwała w rytm muzyki i śpiewała. Tą sytuację oglądał stojący w drzwiach Syriusz Black. Największy przystojniak w szkole. Nie wiadomo było, czy to ciemna grzywa opadająca mu na oczy, czy same oczy wywoływały zachwyt wśród wielu dziewczyn. W tej chwili brązowowłosa dziewczyna okręcała się, gdy spostrzegła, że ktoś ją obserwuje. Początkowo się wystraszyła.
– Na brodę Merlina, ale żeś mnie przestraszył – powiedziała, naciągając przy tym jeansy i luźne bolerko. – Jak myślisz? – Okręciła się przed nim. – Nie będzie mi za gorąco?
– Nie, chyba nie.
– No to dobrze, chodź już, bo Ann nas zamorduje. – Podeszła do niego i szturchnęła w bok.
***
Młoda nastolatka, chociaż w świecie, w którym żyje, już pełnoletnia kobieta, stała na dworze przy jednym samochodzie i czekała na resztę dziewczyn. Koło drugiego z samochodów stali Remus, Peter i James. Byli podzieleni na grupy. Pierwszym autem jechali chłopacy, a drugim dziewczyny. Blondynka, nawet gdyby chciała, nie mogłaby przebywać w obecności kolegów, szczególnie w obecności Remusa Lupina. Melody należała do bardzo ładnych, ale także bardzo skromnych dziewczyn. Odzywała się tylko w obecności swoich przyjaciółek, a gdy tylko na horyzoncie pojawiali się osobnicy płci przeciwnej, ona albo robiła się czerwona, albo uciekała do swojego dormitorium. Melody Dakins była mulatką. Wiele osób zazdrościło jej tej karnacji, ale też wiele osób ją za to potępiało. Miała bursztynowe oczy, w których zawsze znajdował się ten nieodgadnięty błysk. W końcu wszyscy przybyli i ruszyli do samotnej Lily.

***

Zdezorientowana dziewczyna nadal siedziała na kufrze z wyciągniętą ku słońcu głową. Na zegarze wybiła czternasta, a jej przyjaciół jak nie było tak i nie ma. Może zapomnieli. Albo po drodze ktoś ich napadł?
Nie, to było niedorzeczne. Przecież są czarodziejami, jakoś by sobie na pewno poradzili. Miała już dość tego czekania. Leniwie się podniosła i chwyciła za rączkę od walizki. Powolnym krokiem ruszyła do jednego z pobliskich sklepików, z zamiarem kupienia czegoś do picia, gdy nagle usłyszała nawołujący ją głos. Odwróciła się w stronę źródła dźwięku. Jakieś sto metrów od niej stała duża grupka osób. Wstrzymała oddech i po krótkiej chwili podbiegła do pierwszej napotkanej osoby i ją przytuliła. Po gorącym przywitaniu z wszystkimi udali się z powrotem do domu.

Jak to miło jest poczuć w progu domu zapach ciasta. I jeżeli nos Lily się nie mylił, był to sernik. Jej ulubione ciasto. Ann już od samego początku domagała się, aby oprowadzić przyjaciółkę po skromnym, ale jakże pięknym domu. W całej rezydencji poustawiane były różnego rodzaju typu zabytkowe rzeczy. Od dywanów, aż po wielkie szafy. Pokazała jej swój mały pokój i razem wyszły na obiad.


*^*^*^*^
Przez pierwsze sekundy po przeczytaniu tego, miałam ochotę dopisać jeszcze bardzo duuużo szczegółów, ale jakoś tak samo jak przyszła ta ochota tak samo odeszła. Z resztą, co za dużo to nie zdrowo :P

Oto pierwsza notka, nad którą teraz napracowałam się dość dużo. Myszka mi się zepsuła i co chwila się zacinała. Eh... doprowadza mnie to do szaleństwa. Pozdrawiam wszystkich i całuję :D

4/11/2006 10:10:02 [Powrót] Powiedz

Aga :)
brak www
data: 10/08/2007 21:55:45
brak hosta
IP: 89.242.204.167
Tak sobie siedziałam, przed komputerem i stwierdziłam, że mam ochotę przeczytać jakies opowiadanie, trafiło na Ciebie ;)
Kurcze zazdroszczę Ci tego początku, my z Dorotą miałysmy bardzo kulawe początki ;)
Swietnie wykreowana Lily juz w pierwszej notce! Mysli o chłopakach, ale nie wyobraża sobie bycia z Jamesem, a to ich zapoznanie ala James Bond rozwaliło mnie :P
Syriusz i Dorcas są w związku czy jak? Bo nie rozumiem :D Dowiem się pewnie w swoim czasie ;)
Melody zakochana w Remusie? Ah on zawsze ma jakąs tajemniczą wielbicielkę ;)
Czemu nie mam wrednej siostry i rodziców którzy w związku z tym budują mi osobną łazienkę ?:D phi :)
Idę dalej czytać, na pewno 19-nastu nie przeczytam dzisiaj ale może kilka? ;)
buźka ;*
miśka
brak www
data: 10/11/2006 20:35:40
cme251.neoplus.adsl.tpnet.pl
IP: 83.31.132.251
Siemcia...! No więc...Hm... Zaczynasz nowe życie z nowym blogiem hihi...:D No opowiadanie zapowiada się zajebiściutkie...więc 1 nocia też suuuper...;P Pozdrawiam...
Inez
http://pamietnik-fanki-kubusia-puchatka.blog4u.pl
data: 10/11/2006 18:12:06
zalogowany
IP: zalogowany
wspaniałe opowiadanie czekam na dalszy ciąg i dodaję do ulubionych :*
Efcia
brak www
data: 8/11/2006 09:42:40
host-89-228-33-81.elk.mm.pl
IP: 89.228.33.81
Hmm no coz moge powiedziec...;>
Blog o tematyce jakich jest wiele, ale mi sie spodobalo;D
No i o szablon sie postaralas heh;P
Co prawda zakonczenia kazdy moze sie domyslic, ale jestem ciekawa jak to wszystko rozwiniesz i jak napiszesz losy Huncwotów i Lilki + jej psiapsiół.
~~A tak btw to w UK prawko jest normalnie od 18 lat ( to w USA jest od 16;) )
No wiec pisz kobito bo czekam na next notki;) Życzę dobrej weny;] Pzd:)
wexor
brak www
data: 7/11/2006 22:57:27
gv190.internetdsl.tpnet.pl
IP: 80.53.73.190
Niepotrzebnie opierasz swoje opowiadanie o dość znaną książke. Masz talent do pisania więc go wykorzystaj i napisz coś własnego. Potraktuj to jak dobrą radę a nie złośliwy komentarz. Wykorzystaj swój dar albo żyj niedoceniona przez świat w cieniu Harrego Pottera. Twój wybór
Eurydice
http://ida-xavier.blog4u.pl
data: 7/11/2006 11:32:12
zalogowany
IP: zalogowany
13, a co ? :P
Nie wypadłaś najgorzej - to wcale nie jest ironia. Mnie tak dobijali dwa lata, ale w końcu się nauczyłam :)

Pozdrowienia śle

Eury
Eurydice
http://ida-xavier.blog4u.pl
data: 6/11/2006 16:47:55
zalogowany
IP: zalogowany
Dla mnie to jest proste. Archiwum jest pod słowem"Kroniki". O! Dokładnie w takiej kolejności.

#PROLOG
#I - "Tajemnica mostu Tower"
#II - "Rose"

Interaktywne są liczby przy tytułach, np. "I". Wyjątkiem jest "PROLOG" - tu nie ma tytułu, jest tylko link do prologu, oczywiście :) Sprawdziłam w trzech pszeglądarkach i wszystko OK.

Aha. Mówię od razu. ZAWSZE jestem szczera. I siebie i innych oceniam bardzo wysoką skalą. Mówię od razu - wypadłaś dobrze - mimo wszytsko.

Co do Twojego opowiadania:
Szablon kojarzy mi się z blog4u. Może kiedyś wiedziałam na tym serwisie podobny?
Może najpierw mały wykaz:
---->błędy:
*czasem "przeskakujesz" w opisach,
*wszytskie liczebniki w opowiadaniach piszemy słownie,
*"aż jej wredna siostra Petunia,
łaskawie wyjdzie z łazienki. Jej rodzice bezproblemowo wyszli z tej sytuacji, wbudowując pomieszczenie w pokoju Lili. Owszem jej gniazdko" - powtórzenie.
*"zapierało jej tchu w piersi." - co to za figura? Trochę dziwnie brzmi...
*"170 cm" - liczebniki słownie, nie powinno się stosować skrótów, godziny również słownie
*"jak to dziewczyna ona zawsze" - po co to "ona"?
*"Gdyby Lili tylko mogła" - "Gdyby tylko mogła"
* po co te emotikony, hmm?
*"robi się to wkurzające) " - to za pospolity zwrot. Może "irytująca" brzmiałoby lepiej?
*"Jej sowa już czekała. Przyczepiła liścik do nóżki i wypuściła przez okno.


Siedemnastoletni chłopak - tą wolą przestrzeń powinny wypełniać , dajmy na to "***", czy coś w tym stylu.
* Niepotzrebny tekst poboczny w nawiasach (patrz wypowiedź Jamesa Potera),
*"rozgardiasz" -"rozgarbiasz",

UFFFF....

----->ZALET:
* oprócz jednego wyrazu nie zauważyłam ani jednego błędu ortograficznegi i tylko jeden interpunkcyjny. BRAWO!!!
* opisy masz zgrabne, nie za długie, nie za krótkie (swoje zastrzeżenia już napisałam),
*postać jest w miarę dobrze zarysowana,
*na swoisty sposób oryginalna (już tyle się nacztałam o pannie Evans, że mogłabym przewidzieć dlaszy ciąg większości opowiadań),
*nie dostałam ataku epilepsji :P

Pozdrowienia śle

Eury

PS Za wszystkie błędy w komentarzu przepraszam - jestem tylko człowiekiem; do tego zmęczonym i podziębionym.
Pecet
brak www
data: 6/11/2006 16:22:22
wacki.org
IP: 217.96.21.83
Hery! Notka spoko. Uwoielbiam te o Lily :)
Piszesz fajnie :)

A tak przy okazji to u mnie jest nowa nota :)
Eurydice
http://ida-xavier.blog4u.pl
data: 6/11/2006 13:53:42
zalogowany
IP: zalogowany
Bardzo chętnie przeczytam, ale dziś nie mam czasu. Kiedy tylko znajdę chwilę, napiszę komentarz.
Jolievin
brak www
data: 5/11/2006 18:00:32
host-ip1-108.crowley.pl
IP: 85.128.108.1
CUDNE, nie no kocham te twoje opowiadamnia .....kiedy next?



Podstrona: *1* / 2